#AD200X, parkuję swoją Czerwoną Strzałę przed Auchan w Gdańsku, Kokoszki przy Obwodnicy, ul. Szczęśliwa! Od razu podbija do mnie dwójka Bułgarów, teraz po czasie to wiem że Bułgarzy, nie pytaj skąd. Wycieraczki do przedniej szyby mi wymienią, na nowe, oryginalne, BOSCH! Ja że nieeee, dziękuję, ale się spieszę, nie powiem im żeby spierdalali bo od złodzieja nie kupuję ale trzeba grzecznie, jeszcze mi szybę wybiją z boku tę najdroższą czy koła przebiją… Mówię więc asertywne „NIE!” i kieruję się w stronę wejścia do marketu. Tego samego wejścia przez które notabene w 202O wjechali tam samochodem na pełnej do środka rabusie, którzy obrobili sklep z biżuterią, nim słuch o nich zaginął – nigdy nie interesowałem się błyskotkami a z zegarków to od dzieciństwa ciekawiły mnie mechanizmy, przez co rozwaliłem Ojca łomem zegarek brata 2 dni po jego komunii i pewnie za to mnie do dziś nienawidzi. Pewnie też przez to ukradłem taką starą kieszonkową Omegę wujasowi z parapetu – ale nim wziąłem do ośmioletniej ręki młotek i przecinak żeby dobrać się do zębatych kółeczek to Wujo się zorientował i najadłem się wstydu tak, że już nigdy więcej nic nie ukradłem w taki sposób, by dać się złapać, lub by mogli mi cokolwiek udowodnić.
Zatrzymałem się zatem, by popatrzeć na zegarek w cenie wysokości moich rocznych wtedy przychodów i przez szybę witryny widzę ekspedientkę obsługującą Jego Przewielebność, po czym ten wychodzi z salonu z torbą świadczącą o tym, że kupił taki model jaki właśnie zwrócił moją uwagę. Przez chwilę złapaliśmy kontakt wzrokowy w przelocie, on poszedł z błogosławiacym uśmieszkiem w kierunku wyjścia a ja dalej po zakupy.
Po około czterdziestu czterech minutach wracam z pełnym koszykiem dóbr wszelakich, bagażnik Forda jest co prawda zajęty do połowy przez butlę LPG, ledwo to się zmieściło i wcale kurwa nie tak tanio jak w tych gazetkach wyszło, no ale gdy się należy właśnie do klasy średniej, bo się ma wykształcenie, robotę, kredyt i piętnastoletnią Fiestę w holenderskim gazie to w każdą sobotę i niedzielę trzeba odstać swoje z Pokoleniem Przełomu w korkach do HiperMarketu, nie ma na to rady… To co nie weszło do bagażnika poukładałem na tylnym siedzeniu, obok dziecięcego fotelika, a zgrzewki wody, papier toaletowy i pieluchy z przodu, na siedzenie pasażera – po czym zamknąłem każde drzwi na klucz z osobna bo to nie czasy centralnych zamków sterowanych z pilota! I już miałem wsiadać za kółko i odjeżdżać, kiedy z tyłu, z miejsca parkingowego naprzeciwko dobiegło mnie wołanie:
„Halo, synu, halllo, czy możesz mi pomóc?”
Oglądam się przez ramię i widzę wypasione Audi a przy nim widziany wcześniej ksiądz, powietrze we wszystkich kołach spuszczone, Przewielebny macha do mnie. Podchodzę, patrzę i pytam:
„Słucham Pana, jak można Panu pomóc?”
Duchowny spogląda ma mnie, cały poczerwieniał na twarzy tak, że ten czarny kołnierzyk z białym paskiem pod szyją silnie kontrastuje z tym co szyja nosi i odpowiada:
„Nic! Spierdalaj!”

Dodaj komentarz