Nazywam się Mirosław i nie zawaham sie tego użyć…

W Pirenejach lęku, odc. 1

Y2K HORROR

Rok 2000 to był end of fin de siecle z przytupem, obudziłem się po Sylwestrze z rękami pod stanikiem takiej jednej intrygujacej sztuki, co się we Wrześniu ’99 do nas do DS7 wprowadziła, akurat do Rudej do pokoju 314, drzwi naprzeciwko. Że niby najebany i nie pamiętam jak je tam sam pchałem, ale jak się tylko obudziła, to mówię do niej, śmiejąc się pełną gebą:

” Bajka, bajka, weź Foka, daj spokój, zimno mi w dłonie cmok cmok”

A ta się śmieje do mnie a te usta takie pełne, ciepłe….

Łatwo mi więc było potem zbajerować ją tak, żeby wzięła dużo hajsu od swojego starego, Dyrektora Kombinatu i, za hajs matki baluj, jedziemy razem do Strefy Schengen, na stopa w Pireneje, do Andorry!

Dużo mieliśmy fajnych przygód po drodze, ludzi jakich spotkaliśmy, my młodzi dwudziestoletni, ja z moją squaw na autobanach i autopistach, ale po tym co się stało w Andorze wyparlismy to oboje i nigdy wiecej nie było o tym rozmowy.

Zdjęcia z tej wyprawy trzymamy w osobnym albumie, ze skobelkiem i kłódeczką, ale taką fest. Od czasu do czasu mechanizm zamka należy naoliwić maszynowym olejem, przekręcić kluczyk w lewo i w prawo, otworzyć, zamknąć – robię takie przeglady bo lubię mieć wszystko sprawne – a jak nie to wyrzucam. Tym razem jednak kluczyk sie zaciął, a gdy przekręciłem mocniej kłódeczka się otworzyła, ale ukręcona główka kluczyka została mi w palcach i nie miałem nowej pod reką, by to cholerstwo szybko zakietować.

Zajrzałem więc do środka, i wszystko wróciło…

CDN…

Dodaj komentarz