Nazywam się Mirosław i nie zawaham sie tego użyć…

Saletra

Ammonium nitrate (NH4NO3) czyli jak zostałę Wynalazcom – dramat w dwóch aktach.

Akt I: Polskię Pacholę na Własnym Polskim Skrawku Polskiego Pola. Gdzieś w Polsce. Ludowej ale Polska!

AD198X, pewnie ’88 bo agroskini z sąsiedniej wioski namalowali nam krzyż celtycki i swastę na przystanku PKS. To ci co teraz są w Sejmie, ten sposób to się wszędzie sprawdza. Stoję na polu przy dwukółce z foliowymi workami saletry amonowej, po 20 kg pakowanej. Azotan amonu mocna rzecz! Wystarczy zmieszać porcję z cukrem i węglem drzewnym, zaklepać w metalowej zakrętce od butelki po wódce, podpalić na asfalcie i siuuuu! Leci nasza rakieta, póki jej się stałe paliwo w silniku nie wyczerpie. A ciężarówką saletry to nawet Anders Behring Breivik wysadził Storting, Parlament Królestwa Norwegii w Oslo! A większa ilość to zdemolowała zupełnie port i pół Bejrutu! Moja młoda wtedy jeszcze, ale już czuła, chemiczna intuicja, każe mi się z tymi workami obchodzić z pewnym nabożeństwem, lecz Ojciec kończy kolejne okrążenie w traktorze z siewnikiem koło mojej dwukółki, otwiera drzwi kabiny nie wyłączając silnika i wrzeszczy:

„Mirek, szybko, wsypuj ten nawóz, już mało brakuje a zaraz będzie padać, musimy zdążyć posiać przed deszczem!”

20 kg w podrzucie dla mnie to dużo nawet dziś a wtedy to w ogóle – te worki z orientowanej folii HDPE wyślizgują się z rąk, jeśli nie chwycisz mocno całą garścią za rogi przed podrzuceniem na krawędź siewnika, masakra! Cały jestem spocony po 4 workach a im bardziej spocona dłoń tym bardziej ta folia śliska. Ale 3 minuty kardio i Ojciec odchodzi Ursusem na Drugi Krąg. Kolejne 20 minut nudy przede mną.

Biorę 1 worek za przeciwległe rogi, ale wysmyka mi się z wilgotnych dłoni. Wycieram łapy o spodnie i chwytam za sąsiednie rogi worka, ale niewygodnie a ciężar granulatu w worze rozkłada się jakoś tak, że ten znowu spada mi na ziemię. Łapię na środku worka i podnoszę – to samo. Łapię na środku z boku, podnoszę i TYM RAZEM JEST GIT! Granulki saletry ułożyły się w folii w taki sposób, że środek ciężkości masy worka przeniósł się gdzieś tam i teraz pewnym chwytem trzymam te 20 kg, nie wyślizguje mi się z ręki!

„O kurwa!” myślę, jak zapewne każdy by wtedy myślał na moim miejscu.

Akt II: Biuro Rzecznika Patentowego – Gdańsk AD200X

„Widział to Pan gdzieś wcześniej?” pyta Pan Rzecznik.

„Nie, sam to narysowałem, na waflu spod kufla w knajpie, z kumplem na piwie byłem, rozmawialiśmy o robocie i…”

„Przeszukaliśmy bazę WIPO i OHIM w Alicante, parę jeszcze innych i nie znaleźliśmy niczego podobnego” – przerywa mi Pan Rzecznik – „Proszę bardzo, oto Pańskie Świadectwo Rejestracji Wspólnotowego Wzoru Przemysłowego, Panie Mirosławie.”

Numer 001639378-0001.”

Kurtyna.

Dodaj komentarz